POZDROWIENIA HISTORIA INSTYTUT DZIŚ MEDIA O NAS GALERIA QUIZ PUBLIKACJE DEDYKACJE AUTORZY 75 LAT INSTYTUTU


Tadeusz Olszański Tadeusz Olszański

Zastępca dyrektora w latach 1986-88
dyrektor w latach 1988-90

KIERUNEK - POLSKA


Mój pierwszy, dłuższy pobyt na Węgrzech, przypadł na lata wojny. W mroźną jesień 1943 roku, w zaplombowanym wagonie towarowym pociągu ze sprzętem węgierskiego garnizonu w Stanisławowie, przerzucono nas na Węgry. Tam oczywiście wylądowałem w polskim gimnazjum w Balatonboglár. Po wojnie natychmiast wróciliśmy do Polski, a ja – po ukończeniu studiów dziennikarskich na Uniwersytecie Warszawskim – zająłem się nie tylko tematyką węgierską, ale również tłumaczeniem literatury. Często jeździłem na Węgry, sporo o Węgrzech pisałem, lecz na ponowny dłuższy pobyt długo musiałem czekać. Marzyła mi się praca korespondenta, ale kiedy latem 1986 roku zaproponowano mi stanowisko zastępcy dyrektora Ośrodka Informacji i Kultury Polskiej w Budapeszcie (OIKP), nie wahałem się ani chwili. Pomyślałem też, że pora na rewanż i opowiedzenia moim kochanym Madziarom o Polsce. Dyrektor Zbigniew Łakomski serdecznie mnie przyjął i szybko wprowadził w tajniki działania. Przez dwa lata wspólnie pracowaliśmy, a potem przez następne dwa lata już ja sterowałem.

Wystawa prac Jerzego Dudy-Gracza (1.z p.); od lewej: Wojciech Salapski, Elżbieta Csak, Wiesława Fabry, József Terjek (1986)
Wystawa prac Jerzego Dudy-Gracza (1.z p.); od lewej: Wojciech Salapski, Elżbieta Csák, Wiesława Fábry, József Terjék (1986)

Promocja naszej literatury, filmu, muzyki, sztuki oraz osobiste przyciągnięcie do naszego Ośrodka czołówki intelektualnej Węgier, szersze wejście na łamy pism, do radia i telewizji, oto były główne zadania. Na spotkania z naszymi pisarzami i poetami przychodzili najwybitniejsi w owym czasie węgierscy literaci Sándor Csoóri, György Konrád, György Moldova, István Csurka. Ryszard Kapuściński miał szczególny sentyment do Budapesztu i co roku bywał z wykładami lub z wystawami swoich zdjęć z Afryki. Na spotkania z nim przychodziły zawsze tłumy. Bo mówił również o polityce, nadchodzących zmianach. Polskie kino cieszyło się na Węgrzech powodzeniem widzów, ale i pod koniec lat 1980-tych pewną wstrzemięźliwością władz. Przy ogromnym poparciu zakochanych w polskich aktorach węgierskich reżyserów Márty Mészáros, Miklósa Jancsó oraz Istvána Szabó udało się nam jednak przełamać impas i wspólnie z Art-Mozi oraz Helikonem zorganizowaliśmy w maju 1988 roku przegląd nowości polskiego filmu w reprezentacyjnym kinie „Vörösmarty”. Przegląd przekształcił się w stały festiwal i stał się znaczącym wydarzeniem, kiedy w 1989 roku zaprezentowaliśmy twórczość Kieślowskiego, a rok potem filmy stanu wojennego. Te wstrzymywane! W ciągu czterech lat mojej działalności impreza goniła imprezę. Było ich sporo, a może nawet za dużo, ale wynikało to z życzeń nie tylko stałych bywalców, lecz również nacisku doraźnie zainteresowanych tym co dzieje się w Polsce, w której zaczęła się transformacja. Promowaliśmy nie tylko kulturę, byliśmy bowiem zobowiązani do informowania o wszystkim co istotne. Z tych spotkań informacyjnych najbardziej zapamiętałem przyjazd Marka Kotańskiego i prezentację Monaru. Zaprosiliśmy go w momencie, kiedy na Węgrzech dopiero szykowano się do ujawnienia narkomanii. A była dość dotkliwa, lecz w socjalizmie nie miała prawa istnieć, więc i nie wolno było o niej mówić. Przyszły na to spotkanie tłumy, jakich nigdy przed tym ani potem nie było. A kilka godzin wcześniej dyskretnie pojawili się policjanci i uprzedzili mnie, że będą bezlitośni, jeśli w trakcie spotkania złapią handlarzy marihuany i palących trawkę. Kotański był kilka dni, odwiedził dwa szpitale, rozmawiał z czołówką psychologów i doradzał im co robić. Było to ważne wydarzenie, po którym dostaliśmy podziękowanie od ministra zdrowia. Jednym z najważniejszych zadań naszej placówki było w tym czasie upowszechnienie wiedzy o dziejach Polski, doprowadzenie do ukazania się podręcznika naszej historii i … rehabilitacja udzielonej Polakom przez Węgrów pomocy w czasie II wojny światowej!

Ksiądz Bela Varga, opiekun polskich uchodźców w czasie II wojny światowej, w OIKP (1990)
Ksiądz Béla Varga, opiekun polskich uchodźców w czasie II wojny światowej, w OIKP (1990)

Na socjalistycznych Węgrzech wciąż o tym mało mówiono, bo to było przecież za rządów admirała Horthyego. W dodatku w kilku liczących się pracach partyjnych historyków lansowano pogląd, że to „węgierscy burżuje pomagali polskim burżujom”!

   
Lech Wałęsa z wizytą w Lakitelek; 1. z l. Sandor Lezsak, 2. z l. Erzsebet Szenyan, 1. z p. Czesław Bielecki, obok Akos Engelmayer (1997)
Lech Wałęsa z wizytą w Lakitelek; 1. z l. Sándor Lezsák, 2. z l. Erzsébet Szenyan, 1. z p. Czesław Bielecki, obok Ákos Engelmayer (1997)

Za sobą mieliśmy oczywiście powszechne odczucie społeczeństwa oraz wybitnych węgierskich historyków i publicystów. Tak się złożyło, że najwybitniejsze postacie pierwszego demokratycznego od kwietnia 1990 roku rządu Węgier – sami historycy: premier – József Antall, przewodniczący Parlamentu – prof. György Szabad i minister spraw zagranicznych – prof. Géza Jeszenszky, właśnie za czasów mojego dyrektorowania często bywali w naszym Ośrodku, prowadzili wykłady, tworzyli polskie lobby. Jak nie wymienić choćby części z tego, co zrobiliśmy w 1989 roku? Był to przecież rok Okrągłego Stołu i początku transformacji w Polsce, a zarazem 50-lecia wybuchu II wojny światowej, a więc i udzielonej nam przez Węgrów pomocy. A także okrągły jubileusz powstania naszego Instytutu w Budapeszcie. W sumie apogeumzainteresowania polskimi sprawami. Trudno mi określić czy w tym właśnie roku doszło do pewnego przełomu czy też zaczęły procentować poprzednie nasze wysiłki? Efektem wielu starań był dokumentalny serial telewizyjny: pięć 45-minutowych odcinków, wyreżyserowany przez László Szűcsa o polskich uchodźcach i węgierskiej pomocy. Długo wstrzymywany, nim wreszcie go puszczono. Cała seria książek o Polsce i jej dziejach również była zbiorowym efektem pracy węgierskich publicystów i historyków – Andrása Dományego, Károlya Kapronczaya, Csaby Gy. Kissa, Istvána Kovácsa, Szabolcsa Szilágyiego (o Wałęsie i „Solidarności”!) oraz prof. Katalin Szokolay – przy naszym poparciu. Sensacyjne było też spotkanie poświęcone przemianom w Polsce z udziałem m.in. Ernesta Skalskiego z „Gazety Wyborczej”. A wszystko co u nas się działo było szeroko relacjonowane w mediach. Dla mnie osobiście najważniejsze wszakże, w tym jubileuszowym roku, był trzydniowy zjazd Boglarczyków, który po raz pierwszy miał się odbyć na Węgrzech, w naszej szkole w Balatonboglár! Na zjeździe stawiło się ponad 130 Boglarczyków z różnych krajów świata. Wspaniałe, płomienne przemówienie wygłosił dr József Antall. Było to jakby zapowiedzią wielkiej roli, do której się szykował, bo w tym czasie zakładał już Forum Demokratyczne. Jest jeszcze jedna – i to zasadnicza – sprawa, której nie sposób pominąć. Otóż w socjalistycznych czasach działalność ośrodków i kultury oparto na kapitalistycznych zasadach. Miały na swoją działalność zarabiać, przez swoje sklepy.

Sklep (1983)
Sklep (1983)

OIKP w Budapeszcie przez 5 lat nie zarabiało na swoje utrzymanie i kiedy zostałem dyrektorem było w poważnym deficycie, również ze względu na wysoki czynsz. Zbawienie przyszło z Warszawy nie w zmianie reguł, lecz w postaci Czesława Żochowskiego, którego mianowano moim zastępcą do spraw handlowych. Po pierwsze pod koniec lat 1980-tych, kiedy w Polsce były puste półki, potrafił znaleźć towar, który kupowali Węgrzy. Nie wiem jakim cudem udawało mu się sprowadzać z kraju dywany, kryształy, ceramikę, bursztyny i co okazało się rewelacją na Węgrzech – maty słomiane z Cepelii Białystok. Przedszkola i szkoły węgierskie zamawiały te maty na potęgę, bo były bardziej opłacalne niż malowanie ścian. Z Białegostoku

Sklep w OIKP (do 1997 roku)
Sklep w OIKP (do 1997 roku)

też przyjechali ludowi twórcy wyplatający koszyki z wiklinyi słomy. Ustawili swoje warsztaty przed sklepem naszego Ośrodka na Andrássyego, błyskawicznie splatali i z miejsca sprzedawali tłumom, którym ich koszyki ogromne się spodobały! Nie bez żalu żegnałem się z Instytutem, choć zostawałem w Budapeszcie, gdyż dosłownie z marszu przechodziłem na upragnione stanowisko korespondenta Polskiego Radia i Telewizji na Węgrzech. Wracałem do swego zawodu, do dziennikarstwa i to w arcyciekawym czasie, ale tych czterech lat w Instytucie nie oddałbym nikomu za skarby. Zabrałem ze sobą ogromny kapitał intelektualny, który wzbogacił mnie w niesłychany sposób w momencie, kiedy z KIERUNKU – POLSKA, znów wróciłem na KIERUNEK – WĘGRY!

Tydzień Morza Polskiego - konkurs wiedzy w OIKP (1964)
"Tydzień Morza Polskiego" - konkurs wiedzy w OIKP (1964)

HISTORIA INSTYTUTU

» Historia » Kamienie milowe » Siedziby » Ciekawostki

WSPOMNIENIA

» Tadeusz Olszański » Konrad Sutarski » Rafał Wiśniewski » Barbara Wiechno » Maciej Szymanowski » Roland Chojnacki » Arkadiusz Bernaś





@2014 Instytut Polski w Budapeszcie

1065 Budapest, Nagymező utca 15.



Stopka redakcyjna | Podziękowania